WAGA ODWAGI WYMAGA!

Pochodzę z rodziny okazałych jednostek gatunku ludzkiego. Jestem zaprogramowana genami taty na kobitkę, co to ma na czym usiąść i czym oddychać, z naciskiem na oddychanie.

Po mamie odziedziczyłam chude nogi, co w młodości dawało wygląd typu „la gitarra”, a dzisiaj bardziej la futerał na kontrabas. Odkąd pamiętam byłam cięższa od rówieśniczek, nawet przy podobnych wymiarach. Patrzyłam na moje anemiczne i chude koleżanki z zazdrością.  Kiedy nieco dojrzałam  i zaczął się czas amorów marzyłam że „jestem w twych ramionach taka mala”, a tu guzik. Głównym pożytkiem  tej przaśnej konstrukcji mej urody było zdrowie, energia i siła, która miałam od zawsze i do dzisiaj pozostało. Nie mniej jednak, parłam zawsze w kierunku odchudzania się, co przy smakowitej kuchni mego rodzinnego domu było niezwykle trudne. Niestety skłonności do tycia odziedziczyłam po tacie i jego rodzinie.

Te niby skłonności polegają na tym, że tuczy mnie głębszy oddech na dziale ze słodyczami, a utrata kilograma wymaga zesłania na Sybir. Dołóżmy do tego wysokoestrogenowy profil hormonalny, umiłowanie gotowania i dobrych smaków, a dzisiaj klimakterium i mamy figurę typu lizak Chupa Chups z dwoma wielbłądzimi garbami z przodu. Oczywiście cały czas toczę bój z tymi warunkami fizycznymi i z reguły jest to kolejne Waterloo. Przeszłam różne fazy tego frontu bojowego i wypróbowałam różne diety, specyfiki, tabletki, suplementy oraz programy odchudzające u samego Konrada Gacy włącznie. Wszystko śmiechu warte i wreszcie uznałam, że jestem „nieodchudzalna” i pokochałam siebie w tym wymiarze 3D.  Pierwszą wskazówką do pokochania siebie w 3D był komentarz mojej 2,5  córki, kiedy 30 lat temu byłam na kolejnej diecie. Oczywiście byłam  niedopieszczona kulinarnie, więc miewałam słabszy nastrój. Pewnego dnia moja córcia spytała „Mamusi, laciego ti jeśteś zła?”, a odparłam „Jestem zła, bo się odchudzam i jestem głodna!”, na to córka „Mamusiu, to ty się nie ochudziaj…buuu”,  „Dlaczego ty płaczesz?” spytałam, a ona na to chlipiąc „ Bo sistkie dobre wlózki są okrąglutkie, a czalownice chude. A nie chce zebyś była czalownicą!!!! Buuuu”

Matko jedyna, ile prawdy ukazało mi się przed oczami w tej logice małej dziewczynki. Tak rzeczywiście jest! Jak popatrzymy na bajki choćby Disneya, to dobre wróżki są zdecydowanie size plus, a wiedźmy kościste i szponiaste! Ba, ta słuszność jest potwierdzona naukowo! Nasz mózg lubi obłe kształty. Wiecie dlaczego? Ponieważ każdy układ w przyrodzie dąży do uzyskania stanu o najniższej energii, a najniższą energie ma kształt kulisty, uznany za doskonały. Ja się tej koncepcji od pewnego czasu trzymam, a lustro pokazuje, że jestem coraz bardziej doskonała!

Kolejny temat, jaki przećwiczyłam, to cudowne specyfiki na odchudzanie.

Oczywiście wszystkie są ściemą i  pustymi obietnicami, ale przetrenowałam, co by się utwierdzić… we własnej głupocie.

Najbardziej dramatyczną historię przeżyłam z pokrzywą indyjską. Trafiła do mnie reklama cudownej kapsułki z proszkiem z tej rośliny, o niebywałej mocy odtłuszczającej. Zamówiłam, przyszło i łyknęłam, o poranku, jak kazali. Po tym indyjskim śniadanku udałam się na targ, po zdrowiuśkie warzywa i owoce.

Po pół godzinie zakupów poczułam dziwną rewolucję w brzuchu i natychmiastową chęć skorzystania z toalety. Na bazarku jest jeden ToiToi, do którego zaczęłam zmierzać, coraz drobniejszymi kroczkami, spocona z wysiłku utrzymania, tego, co bardzo chciało się wydostać. Dotarłam do tej niebieskiej Mekki i omal nie wysadziłam jej w powietrze. Do dzisiaj, gdy widzę to miejsce przechodzą mnie ciarki! Tak, że pokrzywę indyjską skreślamy.

Tocząc nadal tę nierówna walkę z okazałością, niesiona trendem ruszania się postanowiłam zacząć chodzić na siłownię. Pomyślałam, że skoro masę już mam, to teraz czas na rzeźbę. Wybrałam trenera osobistego, który w opisie miał pracę z osobami starszymi i sam był koło pięćdziesiątki. Oddałam się w ręce, tego jak się okazało oprawcy, z nadzieją, że ruch to zdrowie. Szczerze powiedziałam mu o swoich zmaganiach, oczekiwaniach i planach. Zażądał słonej stawki za godzinę, a ja ufnie się zgodziłam, licząc na cudowny efekt. Facet okazał się szaleńcem, który nakłaniał mnie do dziwnych ćwiczeń na dziwnych urządzeniach. Dyndałam na linie, dźwigałam jakieś sztangi, wywijałam jakimś ciężkim kijem. Natomiast do mojej rezygnacji doprowadził taki osobliwy gumowy, kolczasty plazdron o kształcie wielkiego beretu. Ten szaleniec fitnessu kazał mi na nim stawać i utrzymać równowagę. Matko kochana, trzęsło się we mnie wszystko, nie byłam w stanie zapanować nad drżeniem mięśni, więc wyglądałam jak góra różowej galaretki na zielonym berecie. Stanowiłam dość duży obiekt zainteresowania pozostałych ćwiczących i czułam że za chwilę się rozpłaczę. Zeszłam z tego beretu i powiedziałam temu panu słowo powszechnie uznane za wulgarne, a określające propozycję oddalenia się na zawsze. Cały ten cyrk przypłaciłam zapaleniem korzonków i nienawiścią do siłowni. Dopiero nasz treneiro Piotruś zajął się mną i nami na miarę naszych możliwości, przywracając wiarę w zdrowotność ruchu.

Dzisiaj nie szukam już utraty kilogramów, a lepszej kondycji i zdrowia, bez histerii z powodu mojego wiecznego size plus. Zamieszkałam w lesie, wywaliłam z diety wszystko, co przetworzone,  unikam mięsa, kupuję bazarowe warzywa i owoce, piję dużo wody, nie solę,  dużo chodzę z kijkami i bez, a co najważniejsze śpię minimum 7 godzin. Nie wiem czy jestem chudsza, bo w ramach dbania o wagę wstawiłam ją na górną półkę, żeby się nie zniszczyła, ale na pewno czuję się dobrze i nie narzekam na nic, a to jest najważniejsze.

PS. Ja nie popieram  kultywowania i pochwały nadwagi tylko akceptację siebie, bo to lepsze niż trwanie w kompleksach.

Na zakończenie przyszła mi do głowy taka fraszka:

„Nie ma lepszego biznesu na świecie, niż sprzedaż nadzieję puszystej kobiecie”

Wasza Babcia3D!

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!

Instagram