KTO MARYSI KAZAŁ ROBIĆ REWOLUCJĘ?!

Pamiętacie cudowną scenę z filmu „Poszukiwany, poszukiwana”, kiedy Jerzy Dobrowolski z zawodu Dyrektor ma pretensje do Marysi – Wojciecha , o zrobienie rewolucji przełomowym projektem urbanistycznym?

Ja dzisiaj mogę zapytać siebie – kto Beatce kazał robić rewolucję?! Ja tylko chciałam, po godzinach, rozruszać babcie i podzielić się swoimi refleksjami z babciostwa. I się zaczęło …jakieś szaleństwo. Zaczęłyście dołączać w liczbie kilku tysięcy tygodniowo, zresztą znacie te statystyki. No to ja pomyślałam, że chyba potrzebne jest miejsce dla Was i  wymyśliłam grupę, żebyście mogły się dzielić się między sobą, tym, czym ja dzielę się z Wami.

Źródło: Studio Filmowe Kadr

Jest nas dzisiaj ponad 8500…A wtedy Kaczorek na to – może byś pisała blog…i tutaj pomógł mi przypadek. Otóż pewnego wieczoru, z jednej z grup wspomnieniowych przyszedł  do mnie na facebook post zatytułowany „tak się rodziło w PRL-u”, a pod nim zdjęcie. Patrzę ja na tę fotografię i oczom nie wierzę…przy wiszącym na ścianie aparacie telefonicznym stoi i z kimś gada nikt inny tylko pękata Beatka, w trwałej na głowie, ruda i w gustownym szlafroczku. Natychmiast odżyły wspomnienia i powstał jeden z pierwszych wpisów, a później kolejne…Blog dzisiaj czyta ponad 20 tysięcy osób.

Następnie, w pewien niedzielny wieczór Kaczorek powiedział – a może zrobimy transmisję na żywo do naszych babć, bo Ty się tak lubisz mądrzyć …hm, no niby lubię. To było o 19:40, a on na to – wchodzimy z lajfem o 20:00, zamontował kamerę i powiedział po chwili już! Ja byłam kompletnie zagubiona w ekranach, kamerach i mikrofonach…było Was na lajfie ponad 120 osób, a ja tak plotłam, że nie daj Boże. Następnie dostałam mnóstwo tzw. cennych uwag i wskazówek, co robić, a czego nie robić. Przejęłam się tym jak krowa na łyżwach i na drugim wieczorze…było jeszcze gorzej. Starałam się bowiem wdrożyć wszystkie cenne uwagi. Patrz do kamery, nie zasłaniaj mikrofonu, uśmiechaj się, nie ględź tyle, obserwuj komentarze, nie rób wtrętów…Chryste Panie i co jeszcze???

Drugi odcinek był piękną katastrofą…gadająca głowa ważnej Pani z telewizji…A jak ja się szykowałam straszliwie, makijaże, bluzeczki, fryzura…matko kochana, paniusia na całego. Pindrzyłam się od lanczu. Kaczorek dostawiał oświetlenia, kamery, zdalne mikrofony, jakieś reflektory i białe parasole. Zrobił czołówkę i jakieś inne cuda wianki. Dzisiaj maluje się  19:30, a bluzkę  i naszyjniki zakładam do dołu od piżamy albo dresów. Kiedyś zrobię zdjęcie i Wam pokażę. Kupa śmiechu. Nie, to nie jest wyraz lekceważenia tylko zaprzyjaźnienia.

Dzisiaj gadam z Wami jakbyście były tutaj obok i tak się najlepiej czuję. Coraz lepiej ogarniam kamery, mikrofony, światła i ekrany i czuje się z Wami swobodnie, naturalnie i rozrywkowo. W rodzinie nikt już nic nie organizuje w niedzielę wieczorem, no ostatnio z wyjątkiem urodzin dzieci, bo pomimo że był to rodzinny obiad, zostałam uproszona o zostanie na „bramę łaskotkową” i „śmieszne historyjki” i raz wieczór był w sobotę…ale czuję się usprawiedliwiona.

Po kilku wieczorach i moich monologach zaczęłam marudzić, że ja się nie czuję omnibusem i nie dam rady być wiarygodna we wszystkim, bo to chore. Powiedziałam Kaczorkowi, że będę robiła na blog wywiady z ekspertami, a on na to – to chodź zrobimy babcia.tv. Cooo??? Zakrzyknełam – jak Ty sobie to wyobrażasz??? – Normalnie, odparł. Zadzwonimy do Tomka Słodkiego, on nam da studio i jedziemy…Poszłam spać z godnością indyka, pukając się w głowę, co u ludów pierwotnych jest głębokim symbolem obrazy adwersarza…Rano, jak zwykle zasiadłam do kawki, a Kaczorek pokazuje mi dumny …logo babcia.tv i mail od Tomka, że mamy studio. Dzisiaj filmy babcia.tv maja tysiące wyświetleń, a szanowny FaceBook dokonał sprawdzenia nas personalnie, czy aby nie mamy zapędów terrorystycznych, bo mamy taki duży zasięg. Uff..zatwierdzili, że jest ok.

A co do książki, to Wy mnie zmusiłyście! Ja wcale nie chciałam pisać żadnej książki, chciałam tylko cichutko mieć stronkę dla babć.  

Dzisiaj książka jest w Waszych rękach i mam łzy w oczach  czytając Wasze opinie i wrażenia.

A i Babciobus nadciąga wielkimi susami…już się nie mogę doczekać tych wieczorów!

Całuję Was w co lubicie najbardziej! Wasza MB

PS. W piątek jadę do TVP na wywiad o Mądrej Babci i o nas…i kto Marysi kazał robić rewolucję?????

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!

Instagram