W SZPONACH KOSZYKA

w szponach koszyka
WPIS AUDIO

Kurcze pióro, temat jedzenia i odżywiania wraca na moje strony jak bumerang. Może jestem szurnięta, może przesadzam, ale nie mogę się powstrzymać przed podzieleniem się z Wami obserwacjami z otoczenia.

Ja sama jestem przykładem systematycznie przegrywanej walki z odchudzaniem, ale  za to wygranej ze zdrowym żywieniem. Z tym pierwszym cały czas walczę…

Kilka dni temu zawitałam do jednego z dużych marketów w mym ukochanym Radzyminie. Po napakowaniu koszyka owocami, warzywami i inną świeżyzną ustawiłam się do kasy. Przede mną stała rodzinka. Bardzo tęga młoda mama, tatuś z bojlerem zamiast kaloryfera na brzuchu i dwóch bardzo pulchnych chłopców, w wieku jakieś 6 i 4 lata. Rodzice wykładali na taśmę same „zdrowe” produkty, czyli trzy paki czipsów, kilka butli słodkich napojów gazowanych,  gotową pizzę, batoniki, czekolady i żelki. Było tam też piwo i mocniejsze alkohole, sporo kiełbasy i innych wędzonych wędlin, pszenne kajzerki i dwa bochny białego chleba.

Zakupy wyglądały na zaopatrzenie na narodowy grill majówkowy.

Najmłodszy synek, pełen wdzięku, okazały czterolatek, miał ładunek w swoim mini koszyczku na kółkach. Dzielnie podawał na taśmę swoje zakupy. Podał tatusiowi tackę z jabłkami i usłyszał, tego nie, bo u nas jabłek nikt nie je. Jabłka wyleciały z zestawu. Następnie podał pomidorki cherry okazało się, że pomidorki są be, bo nie polskie (ciekawy objaw patriotyzmu, jakby żelki i czipsy były nasze), wyleciały też cytrynki i dwa bananki. Malec podał też ojcu małą buteleczkę wody i został pognany po sok, z komentarzem „No chyba nie będziesz pił wody! Leć to zamień!”  Chłopczyk wrócił z wycieczki po słodki sok bardzo smutny. Powiedział do ojca „Tato, my w przedszkolu to jemy i ja lubię” Na to ojciec „To Ci wystarczy w przedszkolu”.  Na zakończenie, chłopiec podał tacie przecierek owocowy, taki do  wyciskania do buzi. I tu było najlepsze. Ojciec odparł „Zostaw to Łukaszku, to jest niedobre! Przecież masz kupioną czekoladę.”

Wiem, że to nieładnie gapić się na zachowanie  innych, ale  nie mogłam oderwać oczów od tego rodzinnego procederu  żywieniowego. Już widziałam, jak Wam to opisuję z ciarkami na plecach. Ja, na studiach miałam sporo zajęć z genetyki, ale nikt nie mówił o dziedziczeniu…zawartości lodówki. A to nasze największa choroba genetyczna. Tłusto, słodko i pszenicznie – to nasze narodowe DNA. Jak grill, to kiełbacha, piwsko i buły, a przecież można grillować paprykę, pomidory, cukinię, a jak już mięso, to może chudy hamburger czy indyk zamiast karkówki i obowiązkowej kiełbasy. Ja przyznam, że nie przepadam za wędlinami i  mięsami z grilla i nie znoszę piwa, więc z rzadka urządzam grillowanie, a jak już to warzywno – owocowe z sałatami. Moje ulubione danie to grillowany ananas…mmm pycha.

Trochę zafrasowana sytuacją, zaobserwowaną w markecie pogrzebałam w sieci i znalazłam  doniesienia z Narodowego Kongresu Żywieniowego 2018, którego motywem było zapobieganie otyłości  dzieci. Przyjrzałam się aktualnej piramidzie prawidłowego żywienia dzieci i młodzieży (4-14 lat) i znalazłam przerażające statystyki. Dzisiaj w Polsce co czwarty chłopiec i co piąta dziewczynka w wieku 7-11 lat mają nadwagę. Najciekawsze natomiast były najważniejsze przyczyny nadmiernej masy ciała u dzieci, ponieważ na pierwszym miejscu pojawił się…brak ruchu. W związku z tym została wypracowana nowa piramida żywieniowa dla dzieci i młodzieży, którą Wam pokazuję poniżej.

Zachęcam moje mądre babcie do przyjrzenia się temu obrazkowi i dostosowaniu naszych posiłków dla wnucząt do zaleceń!

żródło: Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej

W piramidzie, którą Wam pokazuję, jak widać  podstawą wcale nie jest żywienie, a ruch i przebywanie na świeżym powietrzu. Matko jedyna, jakie odkrycie! A jednak, w dobie cyfryzacji i siedzenie przed komputerem, okazuje się, że ta oczywista oczywistość zniknęła i trzeba wrócić do bazy. Powietrze, ruch i zabawy na zewnątrz to w naszych czasach była nie tylko forma spędzania wolnego czasu, ale i aktywności szkolnych. Dzisiaj to odkrycie naukowe! O tempore, o mores!

Kiedyś największa karą był zakaz wyjścia na podwórko, a dzisiaj na podwórko wysyła się dzieci za karę. Co za cywilizacyjny obłęd.

Mam wrażenie, że my babcie i dziadkowie możemy bardzo pomóc w dbaniu o zdrowie naszych wnucząt, przywołując zabawy podwórkowe z naszych czasów. Nam też nie zaszkodzi trochę ruchu!

Kilka prostych ćwiczeń możecie zobaczyć tu > „Ćwiczenia dla młodzieży po 50-tce”

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS – DAJ ŁAPKĘ, UDOSTĘPNIJ. DZIĘKUJĘ.

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!

Instagram