Szukaj
ZMIANA WZGLĘDEM BANANA
Podziel sięFacebook
wystawa banan

ZMIANA WZGLĘDEM BANANA

W PRL-u była bananowa młodzież, bananowe szkoły, bananowe spódnice, banany cukrowe, bananowe wtyczki i bananowy kolor Fiatów.

Banan był symbolem zamożności i kto miał banana na drugie śniadanie w szkole był uznawany, za osobę z bardzo zamożnej rodziny. Banany były w sklepach dla prominentów, policji i wojskowych, a jak rzucili do delikatesów dla ludu, to były literalne bitwy o każdą sztukę. Z bananami przychodziło się do domu, jak z największą zdobyczą myśliwską.

Moja Mama przeżyła dramatyczną historię z banankiem w tle. Otóż w 1963 roku, kiedy miałam niespełna dwa lata niefortunnie poparzyłam sobie brzuszek, ściągając kubek z gorącą herbatą ze stołu i wylądowałam w szpitalu na długo. Pewnego dnia powiedziałam Mamie, że chciałabym bananka. Życzenie chorego dziecka postawiło na nogi całą rodzinę. Mama zadzwoniła do kuzynki z Gdyni, gdzie można było czasem kupić egzotyczne owoce od marynarzy. Ciotka Zocha poleciała do portowego sklepu i kupiła za jakieś ciężkie pieniądze kiść bananów. Przesyłkę dano kierowcy autobusu. Mama odbierała paczkę od niego w umówionym miejscu.

Akcja pod kryptonimem „Bananek” zakończyła się sukcesem w ciągu 24 godzin. Mama przybiegła do szpitala z banankiem i radośnie dała mi obrany owoc.

Na widok z tego z trudem zdobytego banana, mała Beatunia zaczęła płakać i krzyczeć, że „nie takiego bananka ściałam”. Po chwili, kiedy histeria lekko minęła powiedziałam, że „ściałam takiego ciukjowego bananka”. Cukrowy bananek, czyli beza w kształcie banana, był do kupienia w każdym warzywniaku na rogu.

Kolejna historia z bananem w roli głównej pochodzi już z lat 70 , to spódnice z ukośnych, kolorowych pasów, które wylansowała Maryla Rodowicz w Opolu, śpiewając piosenkę „Małgośka”. Piosenkarka wjechała na scenę małym Fiatem i wysiadła w takiej kreacji. Każda z nas chciała mieć taką spódnicę i szyłyśmy je sobie z czego, kto miał, a z tkaninami w sklepach też nie było łatwo. Ja miałam bananówę uszytą ze starej zasłony, kilku serwet na stół i dwóch nocnych koszul babci.

Do tego obowiązkowe były chodaki z Bazaru Różyckiego. Spódnica była długa, do ziemi. Pamiętam, że umówiłam się na randkę z kolegą, który mi się bardzo podobał. Kiedy zbliżałam się z wdziękiem do stolika, gdzie czekał Darek, nastąpiłam sobie chodakiem na koniec spódnicy, a że była w gumkę, zostałam w samej bieliźnie na oczach amanta i całej publiczności kawiarenki. Chyba mnie w życiu nie spotkał większy obciach…kolega opowiedział o wydarzeniu w szkole…byłam słynna.

To anegdoty o bananach rodem z PRL’u, a dzisiaj te smakowite owoce stały się obiektem dyskusji i sporów społecznych. Nagle, w dobie seksistowskich reklam wszystkiego, w bananie dopatrzono się erotyzmu i zdjęto dzieła artystki ze ścian galerii. Uwaga na odważnych, którzy sfotografują jedzenie lodów, usuńmy ze sklepów kiełbasy, ogórki, cukinie, a nawet pory i marchewki. Odwracajmy oczy od wszystkiego, co podłużne i może przypominać fallusy, różnych rozmiarów. Nie reagujmy, natomiast na wszechobecne bilboardy, plakaty czy reklamy, gdzie roznegliżowana kobieta jest bohaterem produktu, z którym nie ma żadnego związku. Widziałam takie obrazki na reklamach blachodachówki, zaprawy murarskiej, myjni samochodowej i samochodów ciężarowych.

Gdzie są tutaj strażnicy obyczajów? Opuścili oczki, bo zapłacone????
PS. Wystawa wróciła na ściany galerii…brawo Oni!

>

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!