KTO KOMU WINIEN I ILE?

„Dzieci nie są nic winne rodzicom. Nawet szklanki wody nie muszą im podawać”

Przeczytałam wpis autorki bloga Olgi Siemoniak do którego podaję Wam link tu (LINK )Wpis dotyczy opieki nad starszymi rodzicami, a w zasadzie zwolnienia dzieci z poczucia obowiązku tej opieki.

Przyznam, że mam bardzo mieszane uczucia, co do radykalnej postawy i dosadności narracji autorki. Z artykułu wynika, że starzejący się rodzice z jednej strony byli niegdyś zobowiązani do opieki nad dzieckiem, które poczęli na własne życzenie, a z drugiej strony na starość, nie mają prawa oczekiwać odwzajemnienia opieki, kiedy będą podobnie bezradni, jak dziecko, kiedy jest malutkie. Z tekstu zrozumiałam przesłanie, że my, rodzice mamy obowiązek opieki, bo dziecko się na świat nie prosiło, a w druga stronę to nie musi działać. Mamy sobie przez życie gromadzić środki na opiekę na starość, a nie liczyć na dzieci.  

Autorka pisze:  „Jak już szkołę kończą i pójdą do pracy, to ja jestem gorącą orędowniczką tego, żeby rodzice zaczęli odkładać pieniądze na szczęśliwą i radosną starość. Na pielęgniarkę, na podróż dookoła świata, hajsy na kasyno w Las Vegas i morze przyjemności.”

Słowa, które zacytowałam wrzucają do jednego worka opiekę, przyjemności, a wręcz zbytki. Czuję w nich ton arogancji i naigrywania się z potrzeb starszych osób a wszystko sprowadzone jest do zabezpieczenia materialnego.  Wszystko niby brzmi racjonalnie i logicznie, ale czy często spotyka się rodziców, którzy też ograniczają troskę o dziecko do potrzeb materialnych, a  wieku osiągnięcia dojrzałości prawnej przez dziecko, zostawiają je i mówią, no to teraz radź sobie samo, moje dziecko, bo myśmy swoje zrobili?

Przyznam, że poza skrajnymi przypadkami trudności rodzinnych, nie spotkałam się z takim podejściem do dzieci w moim otoczeniu.

Rodzicielstwo budzi bardzo silne emocje, rodzi niebywałą troskę i poczucie odpowiedzialności, a także podobno, jako jedyne rodzi w nas miłość bezwarunkową.  

Dziecko, a później młody człowiek czerpie z tego źródła, ile się da, a na koniec mówi „chcieliście,  to dawaliście, a ja nie mam w związku z tym żadnych zobowiązań”.  Brzmi to, jak dla mnie dość drastycznie, ale jeśli ktoś tak uważa, to jest sprawa jego sumienia i odczuć.  Mam też wrażenie, że rodzice poświęcając czas, emocje i środki na wychowanie i rozwój dziecka nie budują świadomie kredytu i banku apanaży na starość, tylko dają, co potrafią i jak potrafią najlepiej. Jeśli nawet, jakimś cudem, rodzice są obrzydliwie wręcz bogaci i stać ich na opiekę, służbę, leki i Las Vegas, to przecież nie kupią za to ciepła, przytulenia i potrzymania za rękę, kiedy jest coraz trudniej ze zdrowiem fizycznym czy psychicznym. Jeśli ktoś nie posiada takich odczuć, wobec tych, z którymi dzielił każdy dzień przez kilkanaście lat, to chyba coś poszło nie tak…

Autorka na zakończenie pisze, że dzieci wyłącznie mogą, a nic nie muszą i tutaj się bardzo myli. W naszym kraju i prawodawstwie istnieje obowiązek alimentacyjny wobec rodziców, więc jesteśmy uratowani przed własnym dziećmi, o poglądach podobnych do autorki.

Ja spędziłam kilka lat życia w Indiach, gdzie skrajna nędza przeplata się z niewyobrażalnym bogactwem, ścierają się religie, a jedynym językiem łączącym ten rozległy kraj jest postkolonialny angielski, natomiast jest jedna rzecz która łączy tych ludzi. Otóż od tysięcy lat, w Indiach jest społeczny obowiązek pomagania sobie wzajemnie w rodzinie i szanowania osób starszych. Jeśli komukolwiek z rodziny udało się osiągnąć sukces, zarobić nieco Rupii czy choćby zdobyć jedzenie, to dzieli się z innymi jak może.

A my centrum bardzo ucywilizowanej Europy dywagujemy, czy musimy zajmować się starzejącymi się rodzicami?  Gdzie my popadli i dokąd to wszystko zmierza? Chyba zacznę odkładać na tę wycieczkę do Las Vegas…   

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!