Szukaj
BABCIA DO USŁUG
Podziel sięFacebook

BABCIA DO USŁUG

POSŁUCHAJ

Jedna z moich znajomych, babcia rzecz jasna, zadzwoniła do mnie oburzona, że jej dzieci zaproponowały jej zamianę z nianią i opiekę nad wnukiem za pieniądze.

Koleżanka była roztrzęsiona i nie wiedziała co o tym myśleć. Ponieważ jest wdową i mieszka sama mogłaby się podjąć tego zadania, a nawet powiedziała, że zrobiłaby to z przyjemnością, bo trochę w tej samotności podupada psychicznie. Zapytała co ja o tym sądzę? Przyznam, że miałam dylemat, żeby odnieść się do tego tak zero-jedynkowo. Postawiłam siebie w tej sytuacji i w pierwszej chwili uznałam, że chyba byłoby mi bardzo głupio brać pieniądze za opiekę nad wnuczkami…Po chwili jednak, zaczęłam zastanawiać się, że w zasadzie dlaczego nie?

Przecież oni płacą obcej kobiecie, żeby zajmowała się dziećmi, a ja siedzę sama, mam siłę i energię, maluchy mnie uwielbiają, lubią moją kuchnię i zabawy ze mną. Przyznam, że zgłupiałam. Z drugiej strony, to oni zaproponowali takie rozwiązanie, więc czemu nie? Niby już się wewnętrznie zgodziłam z takim układem, ale nagle przyszło mi do głowy, że zrobi się jakiś niezdrowy układ wymagań, uwag, bycia dyspozycyjną i chodzenia do wnucząt, jak do pracy…Miałam wrażenie, że na lewym ramieniu siedzi mi aniołek, który mówi zgódź się, przecież to dobre i dla Ciebie i dla dzieci, a na prawym diabełek, szepczący, że nie jesteś do kupienia, będą Cię pouczać, stawiać wymagania, bo Ci płacą, przecież nie jesteś służącą…I tak te małe stworki zamieszały mi w głowie, że nadal nie wiedziałam co o tym myśleć.

Zaczęłam więc racjonalizować temat…No dobrze, ile oni tej niani płacą? Jeśli jej płaca 20 z za godzinę, to mam ok 200 zł dziennie, jestem tam przez powiedzmy 22 dni, to jest 4 400 zł…ups ładna sumka…plus moja emerytura, całkiem słodkie życie w perspektywie.

Aniołek zaszeleścił banknotami i mówił, zgódź się, a diabełek podjudzał dalej, że to koniec wolności, że się uwiążę i stracę szacunek do mojej pomocy.

Przypomniała mi się historyjka z dzieciństwa mojej córki, chyba najgorsza ze wszystkich drażliwych wydarzeń. Otóż, przez wiele lat mieszkaliśmy z moimi rodzicami. Ponieważ oboje pracowaliśmy, dziadkowie zajmowali się siedmioletnią wnuczką, a także domem i posiłkami dla wszystkich. Oczywiście dokładaliśmy się do budżetu domowego, będąc bardzo wdzięczni za tę pomoc lokalowo-opiekuńczo-kulinarną. Pewnego dnia, kiedy wróciłam z pracy, moja mama, ze łzami w oczach powiedziała, że kiedy namawiała córkę do zjedzenia obiadu, ta odpowiedziała, że nie musi jeść i może obiad wyrzucić, bo i tak rodzice za to płacą. Przyznam, że mnie zatkało i nogi się pode mną ugięły. Zastanawiałam się, jak porozmawiać z dzieckiem na ten trudny temat i jej krnąbrność. Postanowiłam załatwić ją emocjonalnie. Zabrałam ją na spacer i zaczęłam opowiadać, jak dziadek, w dniu jej urodzenia zrobił fikołek na podłodze, jak babcia nosiła ją godzinami, jak była malutka i płakała, jak zajmowali się nią kiedy była chora, jak siedzieli całe noce w szpitalu gdy była po operacji.

Zapytałam ją, co ona pamięta z najwcześniejszych lat z kontaktu z dziadkami. Córka, łamiącym się głosem powiedziała, że pamięta, jak babcia kładła jej piżamkę na kaloryfer, żeby miała ciepłą do założenia po kąpieli, a dziadka pamięta, że od zawsze jej śpiewa.

Zapytałam ją, czy wie dlaczego z nią o tym dzisiaj rozmawiam? Po chwili namysłu, odparła, że chyba chodzi o to, co powiedziała babci przy obiedzie…Miała łzy w oczach i zapytała czy możemy kupić babci kwiatki na przeprosiny i że ona już nigdy tak nie powie. Opisuję tę sytuację, bo doprowadziły do niej…pieniądze. Na zakończenie dodam, że córka do dziś pamięta tę rozmowę i czasem ją wspominamy, jako bardzo pouczającą na całe życie dla obydwu stron.

Gdybym była w sytuacji mojej koleżanki, mimo atrakcyjności finansowej propozycji chyba bym się nie podjęła takiego układu…

Zostawiam Wam zatem dylemat do komentowania i wyrażania własnych odczuć oraz opinii na ten delikatny temat…

>

Instagram @madrababcia

Error validating access token: The user has not authorized application 591315618393932.

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!