ŚMIECHU WARTE

Rozglądam się dookoła, rozmawiam z przyjaciółmi i znajomymi i z jednej strony jestem przerażona, a z drugiej ogarnia mnie pusty śmiech.

Co mnie tak jednocześnie śmieszy i przeraża? A no to, jak bardzo ludzie przestali  umieć się komunikować, rozmawiać czy dyskutować. To najbardziej widać na linii dorośli – dzieci, a także nie brakuje przykładów na linii dorosły-dorosły.  

Przeraża mnie jak bardzo bez szacunku zwracamy się do dzieci, jak bardzo nie dajemy dziecku nic powiedzieć, jak bardzo narzucamy i despotycznie egzekwujemy swoje życzenia.

Najgorsze jest to, że nie dostosowujemy naszej reakcji do sytuacji  i tak naprawdę dziecko dostaje jakiś zakaz, reprymendę  czy obietnicę kary, bez względu na powagę sytuacji i nie rozumie swoim małym rozumkiem różnic w kalibrze sprawy.

Ostatnio w podwarszawskim centrum handlowym widziałam sytuację, kiedy matka dziecku w wózku spacerowym (na oko roku) wciskała do buzi frytki, które maluch uparcie wypluwał. Matka wpychała mu ten smakołyk i pokrzykiwała, że jak nie będzie jadł, to dostanie w d…. Tradycyjnie zareagowałam i zapowiedziałam kobiecie, że jak nie przestanie zmuszać dziecko i grozić karą cielesna, to wezwę policję. Tradycyjne również, zostałam obrzucona wulgaryzmami.  Mamunia się oddaliła i nie dam sobie nic uciąć czy zaprzestała tych opresyjnych zachowań.  Kolejna sytuacja, to potrząsanie dziećmi  z wrzeszczeniem dziecku różnych obietnic prosto w twarz. Nie wiem czy wiecie, że w medycynie istnieje uraz zwany SBS, czyli Shaken Baby Syndrom, lub po polsku Zespół Dziecka Potrząsanego (ZDP). Taki zespół objawów może wynikać z niebezpiecznych zabaw, ale też z wybuchu złości dorosłego na dziecko.  

Co się może stać od potrząsania dzieckiem…choćby 5 sekund? Otóż, podczas potrząsania dzieckiem, kiedy jego głowa gwałtownie porusza się do przodu i do tyłu, dochodzi do przemieszczania się mózgu w obrębie przestrzeni wewnątrzczaszkowej, rozerwania naczyń krwionośnych i uszkodzenia lub całkowitego zniszczenia komórek mózgowych. Uszkodzeniu mogą ulec także siatkówka oka i kręgosłup szyjny.

Co nas upoważnia do takich zachowań? Kto dał nam legitymację do tak agresywnych reakcji? Czy tylko fakt, że dziecko jest mniejsze i bezbronne? Cholera, na prowadzenie samochodu trzeba przejść kurs i dostać prawo jazdy, a na bycie rodzicem nie potrzeba  żadnych uprawnień.  Dla mnie śmiechu warte są zapewnienia, że deklaratywnie, dla niemal każdego najważniejsza jest rodzina. Jak zrozumieć zatem takie zachowania? Dla mnie, jeśli coś jest ważne, to dbam o to, a nie się pastwię.  Czy mi się cos pomyliło, czy jak? Czy nasze dziecko musi wylądować w szpitalu, żebyśmy zrozumieli jakie jest kruche i bezbronne i rozpaczali klęcząc przy łóżeczku? A może najtrudniej jest okazywać dziecku szacunek, miłość czy troskę w zwyczajnych, codziennych sytuacjach? Może…ja się tylko pytam dlaczego tak jest? Czy trzeba dojść do ściany, żeby się  odbić i coś zrozumieć????

Śmiechu warte, to pseudo rodzicielstwo…

A między dorosłymi wcale nie jest lepiej. Kiedy słucham, jak pary odnoszą się do siebie, to zastanawiam po cholerę są razem? Dlaczego ktoś się godzi na takie traktowanie? Jak można się do kogoś tak odnosić?

Znów przykład z centrum handlowego, tym razem też w tle występują…frytki. Przy lodówce z mrożonkami stoi para, dorodny mężczyzna z ABS, czyli absolutny brak szyi i ładna drobna kobieta, spodziewająca się dziecka. Mężczyzna, bardzo napastliwym głosem pyta

– Które to frytki ostatni jedliśmy?, a w odpowiedzi słyszy dość zalęknionym głosem

– Nie wiem, nie pamiętam…

i tu się zaczął się monolog tego gościa, na temat jak można nie pamiętać rodzaju frytek, jaką trzeba być idiotką i debilką, a przecież ON mówił, że były dobre. Kobieta stała ze spuszczoną głową, miała łzy w oczach i próbowała  przeprosić…nie wiem co było dalej, bo odeszłam bardzo zasmucona. Przyznam, że współczułam jej i temu nienarodzonemu jeszcze dziecku…

Śmiechu warte są te całe przysięgi, pierwsze tańce i inne ślubne ceregiele, jak nie mamy za grosz szacunku dla osoby, z którą dzielimy stół i łoże. Ja nie wiem skąd to się bierze, że nasze najgorsze twarze oglądają nasi najbliżsi, bo przecież do Pani z kiosku nikt się po chamsku nie zachowa…Okropna historia…jak kogoś kocham, to jestem do niego uprzejmy i miły…a może to mój kolejny romantyczny pogląd?

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!

Instagram