A MI ZWISA I POWIEWA…

WPIS AUDIO

Oczywiście czuję się młoda duchem, ale jak patrzę na siebie w lustrze i na żywo, to co dnia dokonuję jakiś przerażających odkryć. Starzeją mi się dziwne miejsca i pojawiają się niezidentyfikowane obiekty.

Jednym z obiektów powtarzających się uparcie są pojedyncze włosy na twarzy, w zaskakujących miejscach i dodatkowo mocne jak diabli. Ciekawe, że mój organizm ma taką zdolność produkcji mocnych kłaków, ale nigdy mu nie przyszło na myśl, żeby je umieścić na głowie. Wyrywam te chwasty systematycznie, a one jak perz, wracają i zapraszają kolegów, do wyrastania obok. Nie znoszę tej plagi.

Do siwizny na głowie przyzwyczaiłam się od dawna, bo pochodzę z rodziny młodych siwulców. W mądrych źródłach piszą, że siwe włosy są grubsze i mocniejsze, a ja jestem ciekawa skąd ta wiadomość? Ja ni diabła nie mieszczę się w tej koncepcji. U mnie nie dość, że siwe to nadal słabizny. Ale platynę na głowie można zamalować. Ja wiele lat chodziłam w rudej czuprynie, ale jak pojawiał się po tygodniu siwy pasek na przedziałku, poddałam się i przemalowałam na blond. I znów kłopot, bo siwe odbarwia się na żółto i muszę trzymać ten cholerny rozjaśniacz ponad godzinę, co skutkuje strupami na skórze. Ponieważ chyba nie umiem godnie nosić tej siwizny, to raz na kilka miesięcy odprawiam ten cierpiętniczy zabieg u fryzjera. Brr…Ale głowa, to nie jest jedyne miejsce, gdzie mamy włosy. Mamy je też całkiem z drugiej strony ciała, czyli w kosmetyce zwane…bikini. Tu pojawia się mój kolejny dziwny problem, bo bez lustra ja tego miejsca nie widzę.

Zasłaniają mi dwie bomby dyndające coraz niżej, czyli biust.

Kiedy natomiast czasem spojrzę w lusterko, to skóra mi cierpnie, bo siwizna tam prezentuje się fatalnie. Odmładzam się więc całkowitym usunięciem tej siwej dżungli. Po takim zabiegu powinnam wziąć wiaderko i łopatkę i udać się do piaskownicy. Buuu…
A jak już jesteśmy poniżej pasa, to wyginając się czasem przed lustrem dostrzegłam, ze stało się coś dziwnego z moja niegdyś zgrabną pupą. Nie chodzi mi o rozmiar, ale o kształt. Co się stało z tymi dwiema zgrabnymi szynkami z upływem lat?

Zamiast kształtnych ząbków czosnku u mnie pojawiły się dwa rozpłaszczone żółwie z dołkami co centymetr. Ja się na to nie zgodziłam i kupiłam sobie spodnie modelujące pośladki. Rozmiar typu fits all, czyli niby wchodzi na wszystkie cztery litery. Przyznam, że nawlokłam to cudo. Podczas nawlekania miałam wrażenie, że zamieniłam się w kobietę węża i akrobatkę cyrkową. Ja nawet nie wiedziałam, że potrafię wykonać takie figury. Byłam mokra i obolała, jak po treningu na siłowni. Wszystko byłoby dobrze, gdyby te fantastyczne spodnie, obciskając dół nie wybulwiły na górze tego, co nie obcisnęły.

Wyglądałam jak lizak chupa chups i o mało co się nie udusiłam. Chyba już wolę te rozpłaszczone żółwie…

Mam też refleksję, że zamieniam się w psa rasy mastiff, czyli takiego, co ma za dużo skóry. Dodatkowo, ciotka grawitacja ciągnie wszystko w dół. Chętnie udałabym się na Księżyc, bo tam jest kilkukrotnie mniejsze przyciąganie. Wszystko, kurczę, opada. Powieki, policzki, biust, brzuch i nawet mięśnie ramion. Jak podnoszę ręce, to czuje, że w nocy dwa pelikany zostawiły u mnie swoje dzioby. Tylko ja tam żadnych ryb nie chcę gromadzić. Sio, spadajcie. Są takie siatkowe bolerka z rękawami trzymającymi pelikany, ale po spodniach aż się boję zamówić…
Kolejną częścią ciała, która u mnie się zmieniła, to są kolana i łokcie. Z przerażeniem uświadomiłam sobie, że opada skóra naciągnięta na kościach. No ludzie, jedyne kościste miejsca, jakie miałam teraz stały się workowate i obwisłe. Nigdy bym się tego nie spodziewała, a tu masz…
Patrząc na te wszystkie skutki grawitacji, pomyślałam, że powinnam chodzić do góry nogami, to wszystko wróciłoby na miejsce. Stanęłam więc na głowie, przy ścianie i nagle przestałam widzieć…biust zasłonił mi oczy.
I wiecie co, pomimo tych obserwacji nadal czuję się młodo. Nie będę walczyć z grawitacją i zakończę ten wpis fraszką:

Za gruba, za niska czy za koścista…
Ważne byś była wciąż zajebista!

Beata Borucka

Zostanie babcią, to wydarzenie, na które nie ma absolutnie żadnego wpływu. Po prostu Cię w to wrabiają i już! To nie zmienia faktu, że chcemy być fajną babcią. Ponieważ w sieci nikt nas w tej misji nie wspiera, zapraszam do Was do mojego pomysłu na fajne babciostwo i nie tylko…razem będzie nam łatwiej być mądrymi babciami!

Instagram