„Leśny ranek”
Dzisiaj, mój malutki smyku
Moja bajka Cię zaskoczy
Bo koniecznie, gdy ją czytam
Trzeba pięknie zamknąć oczy…
Gdzieś na łąki horyzoncie
Widać było las zielony,
I jak tylko wzeszło słońce
Oświetlało drzew korony,
I powoli kwiatki, listki
Dostawały promyk blasku…
Tak do życia budząc wszystkich
Mieszkających w owym lasku.
Każdy zwierzak, ptak i owad
Ze snu budził się ochoczo.
Spała jeszcze tylko sowa,
Bo ona poluje nocą.
Pierwsze wstały biedroneczki
I w kropelkach rannej rosy
Myły dziarsko swe kropeczki,
Bużki, brzuszki oraz nosy.
Za raz po nich wstały żabki
I zaczęły kumkać z wdziękiem,
W stawie wyczyściły łapki
I czyściutkie były pięknie.
Zbudził się też tata zając
Razem z mamą zającową,
I udali się kicając
Do jeziorka z czystą wodą,
Z nimi poszły też zajączki
Z ogonkami niby puszki
Żeby umyć ząbki, rączki
No i wyszorować uszki
Mama sarna i jelonek,
Co był cały w białe groszki
Pobiegł umyć swój ogonek
I wyczyścić małe rożki.
Obok nich podreptał jeżyk
By mieć czysty żółty brzuszek
Oraz igły czyste, świeże
By móc zebrać moc jabłuszek.
Pomknął lisek też do wody,
Wymachując rudą kitką,
Która słynnej jest urody,
Więc ją umyć musiał szybko.
Dwie kaczuszki, razem z mamą
Też w jeziorku się chlapały,
Bardzo dzielnie, całkiem same
Dziobki swoje szorowały.
Tak, co rano w lesie całym
Wszystko się do życia budzi…
Czy ktoś duży, czy ktoś mały
Myje się i nie marudzi.







